Problematyka doręczeń pism procesowych może wydawać się na
pierwszy rzut oka prosta i przyjemna. Wszak to jedynie odebranie
konkretnej przesyłki od znanego nam listonosza. Często nie zdajemy sobie
jednak sprawy jak istotna jest to czynność dla naszej sytuacji
procesowej. Jeśli dostarczono nam pismo, to znaczy, że się z nim
zapoznaliśmy, a przynajmniej mieliśmy taką możliwość. A skoro znamy
treść pisma to możemy się do niego ustosunkować. I tutaj z prostego i
przyjemnego tematu przechodzimy do tematów o wiele poważniejszych.
Od chwili doręczenia nam pisma rozpoczynają bieg liczne, istotne terminy procesowe, w tym najistotniejsze dla zwykłego użytkownika wymiaru sprawiedliwości - terminy odwoławcze (do sprzeciwu od nakazu zapłaty, do złożenia zarzutów od nakazu zapłaty, do sprzeciwu od wyroku zaocznego etc.).
Przepisy proceduralne przewidują kilka form doręczeń. Nie może nas dziwić fakt, że brak aktywności strony postępowania w podejmowaniu pism procesowych musi w pewien sposób negatywnie wpływać na jego sytuację procesową. Nie można dopuścić do sytuacji, w której dochodziłoby do zahamowania postępowania, zbędnej zwłoki. Instrumentem zapobiegającym takim zjawiskom jest tzw. fikcja doręczenia. Pozorna, klasyczna dla procesów sądowych i administracyjnych instytucja, która wciąż budzi emocje zwykłych obywateli.
Wystarczy przecież mieszkać pod innym adresem, niż nas adres zameldowania, aby dzięki fikcji doręczenia istotnie skomplikować swoją sytuację.
Na czym polega fikcja doręczenia? Przypomnijmy. Jeśli doręczyciel nie zastanie adresata pismo zostaje awizowane. Podwójnie nieskutecznie awizowane pismo uznaje się za doręczone. Ostatnie zdanie może jednak budzić wątpliwości. W Kodeksie postępowania karnego i Kodeksie postępowania administracyjnego ustawodawca wprost wskazał, że w powyższym przypadku pismo uznaje się za doręczone. A w Kodeksie postępowania cywilnego? Milczy na ten temat. Co z tego wynika.
Pozostawienie zawiadomienia o miejscu złożenia pisma w sposób przewidziany w art. 139 par. 1 Kodeksu postępowania cywilnego uzasadnia
przyjęcie domniemania faktycznego, że zawiadomienie to dotarło do
adresata najpóźniej z dniem ustania przyczyny, która uniemożliwiała
doręczenie zwykłe. Instytucja domniemania wydaje się w tym miejscu
oczywista, gdyż należałoby z dużą dozą prawdopodobieństwa ustalić, że
uzyskując awizo odbiorca pisma miał możliwość zapoznania się z jego
treścią.
Zgodnie z zasadą prawną wyrażoną w uchwale 7 sędziów Sądu Najwyższego z 10 maja 1971 (III CZP 10/71) datą doręczenia pisma sądowego w wypadkach przewidzianych w art. 139 par. 1 i 2 KPC jest data, w której upłynął termin do odbioru złożonego pisma w oddawczym urzędzie pocztowym, jeżeli przed upływem tego terminu adresat nie zgłosił się po odbiór. Wystarczy więc 2 tygodnie naszej nieobecności w domu, pod adresem zameldowania, aby rozpoczął bieg termin do złożenia sprzeciwu od nakazu zapłaty.
Czy można jakoś się ochronić przed powyższą sytuacją? Oczywiście. Jak każde domniemanie faktyczne, tak i to można obalić, dzięki odpowiedniemu zarzutowi, ale kiedy go złożyć, skoro nakaz się uprawomocnił? Można wnosić o przywrócenie terminu do wniesienie sprzeciwu czy zarzutów. Oczywiście jedynie w sytuacji, w której uchybienie terminowi nie nastąpiło z naszej winy, np. jeśli pismo zostało wysłane na adres zameldowania, który nie jest już aktualny. Sytuacje takie mogą być nagminne szczególnie po likwidacji obowiązku meldunkowego (który de facto mało kto wykonuje).
Ostatecznie możemy wnosić o wznowienie postępowania,
gdyż wadliwość doręczenia skutkowała pozbawieniem nas możliwości
czynnego udziału w postępowaniu. Nie można jednak żądać wznowienia, jeżeli przed uprawomocnieniem się wyroku niemożność działania ustała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz